Do nietypowego zdarzenia doszło w piątek po południu w gliwickiej dzielnicy Ostropa. Mężczyzna kierujący ciągnikiem rolniczym marki Ursus wjechał na świeżo wykonaną nawierzchnię asfaltową przy ul. Rybackiej. Zamontowany przy ciągniku pług uszkodził około 200 metrów jezdni.
Dalszym zniszczeniom zapobiegli pracownicy prowadzący roboty drogowe. Ustawili sprzęt budowlany w taki sposób, aby ciągnik nie mógł kontynuować jazdy po nowej nawierzchni. Na miejsce wezwano policję, która zatrzymała kierującego bezpośrednio po zdarzeniu.
Jak przekazała nadkom. Marzena Szwed z Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, pracownicy budowy skutecznie zablokowali dalszy przejazd.
— Przed dalszym uszkodzeniem jezdni powstrzymali go pracownicy budowy, którzy tak ustawili maszyny budowlane, że nie pozwolili mu na dalszą jazdę. Na miejsce przyjechali policjanci, którzy zatrzymali mężczyznę na gorącym uczynku — poinformowała nadkom. Marzena Szwed.
Sprawą zajmie się teraz prokuratura. Policja poinformowała, że zatrzymany ma stanąć w sobotę przed prokuratorami z Prokuratury Rejonowej Gliwice Zachód. Mężczyzna zostanie przesłuchany w związku ze zniszczeniem mienia. Na razie nie podano, jakie dokładnie zarzuty mogą zostać mu przedstawione.
Po zdarzeniu w mediach zaczęły pojawiać się informacje sugerujące, że fragment ul. Rybackiej miał należeć do rolnika, a pozostała część drogi do miasta. Do tych doniesień odniósł się Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach.
ZDM wyjaśnił, że cała droga jest własnością miasta i nie stanowi częściowo terenu prywatnego.
— Droga w całości stanowi własność Miasta Gliwice. Nie jest to droga prywatna ani droga, której jakakolwiek część należy do osoby prywatnej. Nieprawdziwe są również sugestie, jakoby brak zgody prywatnego właściciela miał wpływ na realizację remontu lub wykonanie nawierzchni asfaltowej — wskazał Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach.
Tym samym miejska jednostka odrzuciła pojawiające się po zdarzeniu sugestie dotyczące rzekomego sporu własnościowego. Sprawa uszkodzenia nowej nawierzchni będzie teraz wyjaśniana przez prokuraturę.
Źródło: Policja Gliwice













